95 lat pani Teresy Montowskiej - 95 lat historii, siły i niezwykłego życia
10 Wrzesień 2026
Pani Teresa Montowska skończyła 95 lat. To 95 lat życia, w których zmieściła się historia całego pokolenia - dzieciństwo naznaczone wojną, ciężka praca, rodzinne troski i radości, a przede wszystkim ogromna siła.
Z okazji pięknego jubileuszu Panią Teresę odwiedzili Andrzej Piątkowski - Burmistrz Lidzbarka oraz Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Małgorzata Goszka, składając Jubilatce serdeczne życzenia zdrowia, spokoju i wielu kolejnych lat w otoczeniu najbliższych.
Pani Teresa pochodzi z Kiełpin, z wielodzietnej rodziny. W domu było dziewięcioro dzieci. Kiedy wybuchła II wojna światowa, miała zaledwie 8 lat. Mimo upływu dziesięcioleci doskonale pamięta tamten czas i to, co wydarzyło się po wkroczeniu wojsk niemieckich.
Jej wspomnienia są niezwykle poruszające. Była bita i katowana. W wyniku wojennych przeżyć straciła wzrok. Po sześciu latach wzrok cudownie powrócił.
To nie jest opowieść z podręcznika historii. To historia człowieka, który naprawdę tam był. Pani Teresa pamięta ciężką pracę w polu i lesie, pracę ponad siły, niezależnie od deszczu czy niepogody. Pamięta również niemiecką szkołę, do której jako dziecko musiała chodzić.
Kiedy opowiada o swoim dzieciństwie, trudno słuchać obojętnie. Jest w tych wspomnieniach coś, co sprawia, że człowiek ma ciarki i zadaje sobie pytanie: jak człowiek mógł zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi?
Po ślubie, który zawarła w 1954 roku, zamieszkała w Ciechanówku. Wspólnie z mężem doczekała się czworga dzieci. Dziś jest babcią 10 wnuków i prababcią 11 prawnuków. Od 29 lat jest wdową.
Całe życie była osobą niezwykle pracowitą. Prowadziła gospodarstwo, dbała o ogródek, troszczyła się o dom i rodzinę. Pieczenie chleba? Cztery bochenki za jednym razem, a przy okazji jeszcze trzy babki.
Jeszcze do niedawna Pani Teresa mieszkała sama i radziła sobie doskonale. Sama paliła w piecu, sama chodziła po drewno i dbała o swoje gospodarstwo.
Dziś z uśmiechem mówi, że „do 80 lat człowiek jest jeszcze młody”. I trudno się z nią nie zgodzić.
W tym roku los postawił przed nią kolejne wyzwanie - złamała rękę. Ale patrząc na jej życie, można odnieść wrażenie, że niejedną trudność już pokonała.
95 lat Pani Teresy to nie tylko piękny jubileusz. To 95 lat wspomnień, doświadczeń, pracy, miłości i siły.
To także żywa historia naszej małej ojczyzny - historia, której nie znajdziemy w żadnej książce takiej, jaką można usłyszeć z ust człowieka, który sam ją przeżył.
Pani Tereso, życzymy Pani przede wszystkim zdrowia, spokoju, wielu powodów do uśmiechu oraz kolejnych pięknych spotkań z dziećmi, wnukami i prawnukami.
Niech kolejne lata będą już tylko spokojną i piękną częścią tej niezwykłej historii.





